Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków odpowiada na pytanie, na które przez lata nikt w Polsce nie potrafił odpowiedzieć precyzyjnie: czym właściwie ogrzewane są budynki. To nie sondaż i nie szacunek. To zbiór deklaracji, które właściciele i zarządcy mieli obowiązek złożyć.
Bazę prowadzi Główny Urząd Nadzoru Budowlanego, a obejmuje ona urządzenia grzewcze o mocy do 1 MW. Deklaracje zbierane są od 1 lipca 2021 roku, ustawowy termin dla źródeł już pracujących minął 30 czerwca 2022 roku. Ewidencja rośnie do dziś, bo każde nowe źródło i każda wymiana starego wymagają zgłoszenia.
Na 17 sierpnia 2026 roku system rejestruje 17 564 082 źródła ciepła. Przechodzimy przez nie po kolei, od najliczniejszego do najrzadszego.
Najpierw trzy zastrzeżenia, bez których łatwo o błąd
CEEB liczy źródła, nie budynki. Jeden budynek deklaruje zwykle kilka pozycji. Dom z kotłem gazowym, kominkiem w salonie i elektrycznym bojlerem w łazience to trzy odrębne wpisy. Udziałów procentowych nie wolno więc czytać jako „tyle procent domów ogrzewa się w ten sposób”. Skalę różnicy widać w porównaniu: do 30 czerwca 2022 roku złożono w systemie 6 477 322 deklaracje.
Część kategorii miesza ogrzewanie z ciepłą wodą. Dotyczy to zwłaszcza pozycji gazowej i elektrycznej, w których zmieściły się także podgrzewacze wody. To zawyża obie kategorie względem ich roli w samym ogrzewaniu.
Ciepło systemowe jest niedoreprezentowane. Budynek wielorodzinny podłączony do sieci to zwykle jedno źródło w ewidencji, czasem obsługujące kilkaset mieszkań. Dom jednorodzinny z kotłem to również jedno źródło. Ewidencja nie waży pozycji liczbą użytkowników.
Źródło po źródle, od najliczniejszego
Gaz
4 968 26128,3%Najliczniejsza pojedyncza kategoria w całej ewidencji i jedyna, która przekracza cztery miliony wpisów. Mieszczą się w niej kotły gazowe, bojlery, podgrzewacze przepływowe oraz kominki gazowe, więc liczba obejmuje zarówno pełne systemy grzewcze, jak i pojedyncze urządzenia do ciepłej wody w mieszkaniach ogrzewanych skądinąd.
Gaz wygrał tam, gdzie doprowadzono sieć: w miastach, na przedmieściach i w nowym budownictwie jednorodzinnym. Powody są prozaiczne. Kocioł pracuje bez udziału użytkownika, nie wymaga miejsca na skład opału, nie zostawia popiołu i mieści się w niewielkim pomieszczeniu. Ograniczeniem jest zasięg sieci gazowej i wrażliwość rachunku na cenę surowca, którą ostatnie lata pokazały dobitnie.
Kocioł na paliwo stałe z ręcznym podawaniem
2 874 68416,4%Klasyczny kocioł zasypowy na węgiel lub drewno. Druga pozycja w kraju i jednocześnie kategoria, wokół której toczy się większość sporu o jakość powietrza. To w niej koncentrują się urządzenia najstarsze i pozaklasowe, objęte terminami wymiany z uchwał antysmogowych poszczególnych sejmików wojewódzkich. Terminy różnią się między województwami, a część z nich już minęła.
Cecha, która decyduje o wszystkim: paliwo dokłada człowiek. Przebieg spalania, a więc i emisja, zależy od tego, czym się pali, jak sucha jest szczapa i czy kocioł pracuje w rozsądnym zakresie mocy. Ta sama konstrukcja może pracować przyzwoicie albo fatalnie, zależnie od obsługi.
Ogrzewanie elektryczne i bojler
2 673 53015,2%Kategoria najbardziej myląca w całym zestawieniu. Obok domów ogrzewanych wyłącznie prądem znalazły się tu setki tysięcy elektrycznych podgrzewaczy wody wiszących w łazienkach mieszkań, które ogrzewa sieć ciepłownicza albo gaz. Realny udział prądu jako podstawowego źródła ciepła jest wyraźnie niższy niż te 15,2%.
Samo ogrzewanie elektryczne ma prostą charakterystykę: najtańsze w montażu, najdroższe w eksploatacji, chyba że budynek jest dobrze ocieplony albo pracuje z własną instalacją fotowoltaiczną. Ostatnia dekada, w której panele stały się powszechne, wyraźnie zmieniła rachunek dla tej grupy.
Kominek, koza, ogrzewacz na paliwo stałe
1 600 9789,1%Prawie zawsze źródło dodatkowe, nie podstawowe. Kominek dogrzewa salon i bywa zabezpieczeniem na wypadek awarii kotła, ale rzadko odpowiada za ogrzanie całego budynku. Dlatego ta pozycja niemal zawsze występuje w deklaracji obok innej.
Z punktu widzenia emisji to grupa równie istotna co kotły zasypowe, bo pali się w niej drewno, często wilgotne, w urządzeniach o bardzo różnym poziomie zaawansowania. Ewidencja nie rozróżnia przy tym kominka rozpalanego codziennie od takiego, który służy dwa wieczory w roku.
Kocioł na paliwo stałe z podajnikiem
1 391 1907,9%Kotły automatyczne na pellet lub ekogroszek, z zasobnikiem i podajnikiem ślimakowym. Efekt dwóch dekad wymiany urządzeń i programów wsparcia. Różnica wobec kotła zasypowego jest realna: paliwo dozowane jest równomiernie, kocioł pracuje w stabilnym zakresie, a emisja spada.
Proporcja pokazuje jednak, jak daleko jeszcze do końca tej wymiany. Na każde urządzenie z podajnikiem przypada ponad cztery i pół obsługiwane ręcznie.
Sieć ciepłownicza
1 095 3716,2%Pozycja, której nie należy czytać wprost. Sześć procent wygląda skromnie, ale za jednym wpisem stoi często cały blok albo kamienica. Licząc mieszkańcami, a nie urządzeniami, ciepło systemowe jest w polskich miastach rozwiązaniem dominującym.
Dla użytkownika to najprostszy wariant, jaki istnieje. Nie ma urządzenia we własnym lokalu, nie ma paliwa, nie ma obsługi. Cała technika kończy się na węźle cieplnym w piwnicy.
Piec kaflowy
1 060 8876,0%Ponad milion pieców kaflowych w 2026 roku. To zasób przedwojennych kamienic i starszej zabudowy wiejskiej, w którym piec bywa jedynym źródłem ciepła w pomieszczeniu, a często także elementem, którego nie da się usunąć bez ingerencji w konstrukcję i wygląd wnętrza.
Technicznie piec kaflowy ma jedną wyraźną zaletę, czyli dużą masę akumulacyjną: oddaje ciepło godzinami po wygaszeniu. Ma też oczywistą wadę, bo pali się w nim ręcznie, bez jakiejkolwiek regulacji procesu.
Trzon kuchenny, kuchnia węglowa
836 9894,8%Urządzenie, które łączy gotowanie z ogrzewaniem, a wielu osobom kojarzy się już wyłącznie z fotografią z zeszłego wieku. W ewidencji ma prawie 837 tysięcy wpisów, głównie w starszej zabudowie wiejskiej i małomiasteczkowej.
Trwa nie z sentymentu, tylko dlatego, że działa i nie generuje kosztu wymiany. To najlepszy przykład tego, jak długi ogon ma polski zasób budowlany.
Kolektory słoneczne
482 0512,7%Instalacja do podgrzewania ciepłej wody, czasem wspomagająca ogrzewanie. Prawie nigdy nie jest jedynym źródłem, więc w deklaracji figuruje obok kotła albo ogrzewania elektrycznego. Większość tych instalacji powstała w poprzedniej dekadzie, w okresie dopłat, zanim uwagę rynku przejęła fotowoltaika.
Pompa ciepła
445 1562,5%Dziesiąte miejsce w zestawieniu i tylko dwa i pół procenta udziału. Ta liczba potrafi zaskoczyć każdego, kto śledzi rynek, bo pompa ciepła jest dziś najczęściej opisywanym rozwiązaniem grzewczym w Polsce i standardem w nowym budownictwie jednorodzinnym. Sprzeczność jest jednak pozorna i wynika z tego, czym CEEB w istocie jest.
Ewidencja to skumulowana fotografia całego zasobu, budowanego przez dziesięciolecia, a nie obraz tego, co montuje się w tym sezonie. Technologia, która weszła do masowego użycia dopiero w latach dwudziestych, musi w takim zestawieniu wypadać skromnie, nawet jeśli jej udział w nowych instalacjach jest wielokrotnie wyższy niż w całym zasobie. Te 445 tysięcy to dorobek zaledwie kilkunastu lat, z czego zdecydowana większość przypada na ostatnie kilka.
Zdecydowaną przewagę mają pompy powietrze-woda, bo nie wymagają odwiertów ani dużej działki. Gruntowe pozostają rozwiązaniem niszowym, droższym na starcie i tańszym w eksploatacji. Wspólny warunek powodzenia jest jeden i często niedoceniany: pompa ciepła oddaje ciepło o niskiej temperaturze, więc potrzebuje budynku, który potrafi je wykorzystać. Dobre ocieplenie, ogrzewanie płaszczyznowe albo powiększone grzejniki i moc dobrana do rzeczywistego zapotrzebowania, a nie do katalogu. Wstawiona do nieocieplonego domu z instalacją zaprojektowaną na siedemdziesiąt stopni potrafi rozczarować i to nie jest wina technologii.
Naturalnym uzupełnieniem jest fotowoltaika, bo pompa zamienia energię elektryczną na ciepło, a panele tę energię produkują. To połączenie stoi za dużą częścią wzrostu ostatnich lat. Jeśli któraś pozycja w tej tabeli będzie w kolejnych odczytach rosła najszybciej, to właśnie ta.
Kocioł olejowy
134 9850,8%Ostatnia pozycja zestawienia. W latach dziewięćdziesiątych olej opałowy uchodził za nowoczesną alternatywę dla węgla tam, gdzie nie było gazu. Dziś, przy cenie paliwa i konieczności trzymania zbiornika, jest w polskim zasobie rzadkością statystyczną.
Sześć ciekawostek z tej samej tabeli
Czego ta baza nie pokazuje
Ewidencja odpowiada na pytanie, co jest zainstalowane. Nie odpowiada na pytanie, jak to działa. Z bazy nie dowiemy się:
- czy urządzenie jest w ogóle używane, bo deklaracja nie rozróżnia kominka rozpalanego codziennie od takiego, który służy dwa wieczory w roku,
- jaki jest wiek i klasa emisyjna urządzenia, a w kategoriach z ręcznym podawaniem paliwa robi to ogromną różnicę,
- ile ciepła każde źródło faktycznie wytwarza, bo ewidencja nie waży pozycji ani mocą, ani powierzchnią ogrzewanego budynku,
- czy moc urządzenia odpowiada rzeczywistemu zapotrzebowaniu budynku po termomodernizacji.
To pytania rozstrzygane w budynku, nie w rejestrze. Deklaracja CEEB jest wpisem administracyjnym i tyle. Reszty trzeba szukać na miejscu.
Co z tego wynika
Obraz, który wychodzi z tych danych, jest mniej nowoczesny niż ten znany z debaty publicznej. Nie ma w polskim zasobie dominacji jednej technologii. Jest gaz jako największa pojedyncza kategoria, jest ogromny blok paliw stałych obsługiwanych głównie ręcznie i jest bardzo długi ogon urządzeń, które trwają po prostu dlatego, że nadal działają.
Ta struktura zmienia się powoli, bo mówimy o milionach pozycji do wymiany, nie o setkach tysięcy. Ale zmienia się w konkretnym kierunku i pompa ciepła jest tu najlepszym wskaźnikiem. Dziś ma 2,5% udziału. Kolejne odczyty z CEEB pokażą, jak szybko ta liczba rośnie. Będziemy do nich wracać.
